The World Games w Opolu? Dlaczego nie…

The World Games w Opolu? Dlaczego nie…
Lipiec 29 01:14 2017 Wydrukuj Ten Artykuł

 

Istnieją tylko dwie marki, z którymi Opole jest niezmiennie kojarzone: Odra Opole i Krajowy Festiwal Piosenki, rok temu przepadła niepowtarzalna szansa na kolejny opolski znak jakości!

Pozornie szalony pomysł na ulokowanie w mieście zmagań sportowców jednej z dyscyplin The World Games 2017 pojawił się nieoczekiwanie, ale zasłużenie. Na ambicję miastu „wjechał” Józef Bejnarowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego, zachwycony organizacją Mistrzostw Polski w Maratonie Kajakowym, które odbyły się w Opolu w latach 2013 – 2014 i z racji perfekcyjnej organizacji zyskały w sportowej centrali najwyższe noty.

Zasłużony sukces

Środowisko opolskich kajakarzy to niewielka, ale prężna grupa zapaleńców, pod kierunkiem prezesa Wacława Bireckiego (12 lat / 3 kadencje) trzymająca zawsze wysoki poziom organizacyjny. Rokrocznie na wodach Odry odbywają się co najmniej 2 ciekawe imprezy: Regaty o Błękitną Wstęgę Odry oraz Kajakowe Mistrzostwa Opola, obie w formule otwartej. Kilka lat temu podjęte zostało nowe wyzwanie, więc na Mistrzostwa Polski w Maratonie Kajakowym zjechała do Opola czołówka kraju, a sukces imprezy (2013) był taki, że z marszu przyznano miastu kolejną edycję (2014)!

Jak się robi maraton / źródło: www.pzkaj.pl

Lata pracy, dobra organizacja oraz konsekwentna polityka rekrutacyjna i szkoleniowa zaczęły w końcu przynosić efekty i o Opolu zaczęło być głośno nad Wisłą (dziesiątki medali Mistrzostw Polski), a nawet na świecie: podium Mistrzostw Świata i Europy parakajakarza Tomasza Moździerskiego oraz kajakarki AZS Opole Karoliny Markiewicz. Spopularyzowano także inne ciekawe odmiany sportów wodnych, np. wyścigi smoczych łodzi i kajak polo. Po dwukrotnym zorganizowaniu MP w Maratonie Kajakowym przed Opolem pojawiła się ogromna szansa na zyskanie miana stolicy polskich kajaków, zamiast tego pozostał ogromny żal do władz, które w bardzo kiepskim stylu zmarnowały tę nieporównywalną z niczym szansę na promocję miasta.

Kandydat z polecenia

Jak wspomniano wcześniej impuls do działania wyszedł od Józefa Bejnarowicza, wówczas prezesa Polskiego Związku Kajakowego, który zwrócił się z tym do Wacława Bireckiego, a ten początkowo poczytał pomysł zorganizowania w Opolu fragmentu The World Games za dobry żart. Prezes PZKaj argumentował jednak zupełnie na poważnie: „Macie 3 lata czasu, doświadczenie, sztab zaprawionych w bojach ludzi oraz wymarzoną bazę kajakarską, a igrzyska odbędą się w Polsce i to 90 kilometrów od Opola! Druga taka szansa nigdy się nie powtórzy!” – przekonywał. Gdy Wacław Birecki dodatkowo skojarzył z rokiem 2017 obchody 800-lecia miasta – natychmiast rzucił się do działania.

Przez ponad rok wszystko zostało przez niego dokładnie przemyślane i poukładane. Opole łączyło w sobie szereg cech idealnego kandydata, a Wrocław nie miał nic przeciwko temu, bo brak mu było odpowiedniego miejsca na zawody w maratonie kajakowym – dyscyplinie co prawda mało znanej, ale arcywidowiskowej.

Pierwsze wyobrażenia szybko zaczęły nabierać realnych kształtów: Rynek jako miejsce otwarcia regat, Amfiteatr wykorzystany do odpraw i dekoracji medalistów (podium dla Polski, Opola?), imprezy towarzyszące, reklamy, sponsorzy, transmisje, relacje, rozgłos…

Orientacyjna koszt imprezy, zawarty w pierwszym biznesplanie, wyniósł około 380 tysięcy złotych, z czego 200 tysięcy miały stanowić wydatki na infrastrukturę przydatną w przyszłości, np. wieloczłonowe pływające pomosty (mogące służyć jako składane przeprawy przez rzekę lub scena do koncertów na wodzie) lub poprawa funkcjonalności mariny powyżej jazu przy Wyspie Bolko (między innymi remont hangaru po dawnym Zrywie, jako bazy na przyszłość dla prężnej uniwersyteckiej sekcji kajakowej).

Za kandydaturą Opola przemawiało bardzo wiele: prężne środowisko, dwie, organizowane rok po roku, imprezy rangi MP, możliwość regulowania nurtu Odry, szerokie międzywala, odnowione Bulwary Musioła, przychylność władz miejskich, dostateczna sieć hoteli (szczególnie, że w odróżnieniu od Mistrzostw Polski zawody nie gromadziłyby kilkuset zawodników, ale, jak wyraził się w jednym z wywiadów prezes Birecki „sam kwiat” kajakarstwa w wydaniu długodystansowym).

W ruch poszła więc oficjalna korespondencja, kandydaturę Opola wstępnie zaaprobował Hiszpan José Perurena, prezes Międzynarodowej Federacji Kajakowej (ICF), a jednocześnie członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego oraz prezydent International World Games Association, tym samym dając zielone światło dla wizyty w Polsce Duńczyka Jorna Cronberga – delegata technicznego ICF ds. Maratonu Kajakowego. To od decyzji Cronberga zależało, czy Opole będzie współgospodarzem Światowych Igrzysk Sportowych.

Można otwierać szampany

Jesienią 2015, na 2 lata przed The World Games, delegat ICF pojawił się w Opolu i w asyście Wacława Bireckiego i Józefa Bejnarowicza skrupulatnie zjeździł i skontrolował wszystkie miejsca mające jakikolwiek związek z planowaną imprezą. Celem było zapoznanie się z podejściem władz miasta, areną zawodów (tor i miejsca przenosek), infrastrukturą przeznaczoną dla widzów, bazą noclegową, drogami dojazdowymi, itd. Efekty były nadspodziewane, delegat był zachwycony!

Bardzo istotnym etapem wizyty było spotkanie w gronie: prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski, przedstawiciel techniczny ICF ds. maratonu kajakowego Jorn Cronberg, prezes Polskiego Związku Kajakowego Józef Bejnarowicz, prezes Opolskiego Związku Kajakowego Wacław Birecki, które odbyło się w ratuszu, a następnie było kontynuowane w restauracji Starka.

Podczas rozmów kilka razy błysnął m. in. ich gospodarz Arkadiusz Wiśniewski, pierwszy raz – w kontekście zbliżających się obchodów 800-lecia lokacji Opola – wiedzą na temat historii miasta, a drugi, gdy zasugerował aby na wzór próby przedolimpijskiej zrobić podobny oficjalny test na rok przed Igrzyskami The World Games 2017!

Józef Bojnarowicz z entuzjazmem odniósł się do takiej propozycji licząc, że będzie to doskonała okazja do spotkania reprezentacji Polski ze światową czołówką, stwierdził więc, że jeżeli Wacław Birecki przyjmie taką ofertę, to oczywiście będzie zabiegał z PZKaj aby Mistrzostwa Polski 2016 połączyć z próbą World Games.

Przedstawiciel ICF nieustannie komplementował to co zobaczył, pozytywnie komentując zwłaszcza sensacyjne informacje otrzymane drogą e-mailową od Wacława Bireckiego, o tym, że w Opolu: „potrafimy zatrzymać rzekę” (zamknięcie jazów na Odrze, przy jednoczesnym otwarciu zapór na Kanale Ulgi i Młynówka, zapewnia kajakarzom spokojną toń, jak na zamkniętym akwenie)! „Żaden poważny organizator nie ubiega się o organizację imprezy wyższej rangi jeden raz, szansą na to żeby takie wydarzenia się zwracały jest ich cykliczność” – doradzał gość z Danii i zapewniał, że po tym czego się dowiedział będzie zabiegał dla Opola również o imprezy kajakowe rangi Mistrzostw Europy oraz Pucharu i Mistrzostw Świata. „To wyjątkowa sytuacja” – zachwycał się, nawiązując do faktu, że spacerująca po Parku Nadodrzańskim lub Bulwarze Karola Musioła mama z dzieckiem na wyciągnięcie ręki będzie miał imprezę rangi światowej. Obopólnym ochom i achom nie było końca, dzień później Jorn Cronberg wyjechał do domu zaopatrzony w pokaźny zestaw wrażeń, materiałów i deklaracji.

Machina ruszyła i… zgasła

Wacław Birecki, prezes OZKaj, to człowiek czynu, więc przez rok poprzedzający „spotkanie na szczycie”, zdążył już przygotować: w głowie, na papierze i w komputerze, ramowy program imprezy oraz potężny bagaż wstępnie ustalonych spraw organizacyjnych (bez tego nie doszłoby do zgłoszenia i rozpoczęcia procesu weryfikacyjnego), wówczas przyszedł więc czas na zwarcie szeregów z władzą i nabieranie odpowiedniego rozpędu na drodze do realizacji ambitnego celu.

Gdy jednak przez 3 tygodnie od owocnych rozmów e-mail prezydenta miasta wciąż nie odpowiadał, telefon milczał jak zaklęty, a pani sekretarka wynajdywała coraz to nowe powody dla usprawiedliwienia nieobecności pana prezydenta, do świadomości nieformalnego komitetu organizacyjnego przesączyła się myśl, iż coś jest jednak na rzeczy. Wstępna weryfikacja podejrzeń przebiegła na szczęście niepomyślnie, gdyż dwa stopnie niżej, czyli w wydziale ds. sportu Urzędu Miasta o wydarzeniu było już głośno, urzędnicy informowali, że sprawy są w toku, a do realizacji przedsięwzięcia zapracowany Arkadiusz Wiśniewski wyznaczył swego zastępcę, ówczesnego wiceprezydenta ds. sportowych – Janusza Kowalskiego.

Po nieoczekiwanym zaniku relacji z szefem ratusza (od wizyty Cronberga już nigdy nie zabrał głosu w sprawie), Janusz Kowalski okazał się osobą z którą temat błyskawicznie i odważnie ruszył z tzw. kopyta. Komunikat był krótki, ale mimo to – od Opola po Hiszpanię – wywołał szok wśród osób zaangażowanych w organizację opolskiego fragmentu The World Games.

Wiceprezydent ogłosił, że: „Miasta nie stać na taki wydatek, impreza nie gwarantuje sukcesu” i zdecydowanie odciął się od dalszych rozmów. Na jakiej podstawie Janusz Kowalski wydał tak kategoryczny wyrok na pokaźnie i korzystnie zapowiadające się przedsięwzięcie! „Mam doświadczenie w organizacji dużych imprez, brałem udział w przygotowaniach do Rajdu Festiwalowego i Festiwalu Opolskie Lamy” – stwierdził „czarny posłaniec” prezydenta Wiśniewskiego. ©

view more articles

About Article Author

napisz komentarz

2 Komentarze

  1. Cezary
    Sierpień 03, 22:59 #1 Cezary

    Piękny sport, łączący w sobie cechy dwóch ciekawych dyscyplin, mamy też niesamowite warunki, szkoda straconej szansy. Wrocław osiągnął wielki marketingowy sukces, nam nie dano szansy nawet na sukcesik.

    Reply to this comment
  2. Anonim
    Sierpień 01, 21:48 #2 Anonim

    szkoda, może coś by po tych igrzyskach zostało, może medal jakiś, balony były fajne, ale odleciały i ani śladu nie ma pozostało po nich

    Reply to this comment

Dodaj komentarz

Twoje dane będą bezpieczne! Twój adres e -mail nie zostanie opublikowany. Również inne dane nie będą udostępniane osobom trzecim.
.